Papież z końca świata, który nie lubi bawić się we wróżkę.

Nie słabnie życzliwe zainteresowanie osobą aktualnego papieża Franciszka. Od początku swego pontyfikatu zyskał sobie autentyczną sympatię, która wcale nie słabnie. Dużą poczytnością cieszą się książki portretujące „papieża z końca świata”. Wymienić trzeba trzy pozycje: „Franciszek – papież wielkiej nadziei”, „Jezuita papież Franciszek”, „Jorge Mario Bergoglio – Franciszek – biografia papieża”.

 

Z książek tych dowiadujemy się, że papież Franciszek zdobył serca milionów wiernych swoją prostotą, niskim pochyleniem głowy przy przyjmowaniu ich błogosławieństwa i spontanicznym powitaniem: „dobry wieczór”. Kardynał Bergoglio pozostał sobą również jako biskup Rzymu i papież. Nie zgodził się na czerwony mucet podbity gronostajem ani na czerwone buty. Nie zgodził się też zamienić swojego prostego krzyża z żelaza ani bardzo skromnego pierścienia. W następnym dniu modlił się przed obrazem Maria Salus Populi w bazylice Matki Bożej Większej, bez towarzyszenia pompatycznej świty i bez silnej ochrony, przez pryzmat których wierni zbyt często postrzegają biskupa Rzymu jak prezydenta supermocarstwa, a nie jako duszpasterza. Ojciec Bergoglio, papież „Franciszek, pierwszy papież jezuita, pierwszy papież z Ameryki Łacińskiej, pierwszy, który wybrał dla siebie imię wielkiego świętego z Asyżu – swoimi małymi, ale znaczącymi gestami i swoimi słowami już na samym początku pontyfikatu pokazał, czym jest i powinno być wyznawania Jezusa Chrystusa.

 

Na spotkaniu z kardynałami w Sali Klementyńskiej papież Franciszek mówił: „Drodzy bracia, nie ulegajcie nigdy pesymizmowi goryczy, którą diabeł podsuwa nam codziennie, nie ulegajmy pesymizmowi i zniechęceniu: mamy niezłomną pewność, że Duch Święty swym potężnym tchnieniem daje Kościołowi odwagę, by wytrwał, a także poszukiwał nowych metod ewangelizacji, by nieść Ewangelię aż po krańce ziemi”. Powiedział te słowa nowy papież, wybrany już w piątym głosowaniu, w czasie jednego z najkrótszych konklawe.

 

W jednym z wywiadów o sobie tak mówi: „Prawda jest taka, że jestem grzesznikiem, którego miłosierdzie Boże umiłowało w szczególny sposób”. A na pytanie, jak określiłby samego siebie, odpowiada: „Jorge Bergoglio, ksiądz”. W kwestii celibatu kardynał J. Bergoglio w wywiadzie-rzece powiedział:

 

–Czy Kościół podejmie kiedyś kwestię celibatu...? Na początek powiem, że nie lubię się bawić we wróżkę. W obecnej chwili popieram to, co powiedział Benedykt XVI: celibat zostaje utrzymany. Jestem przekonany, że to słuszna decyzja. Ale nawet zakładając, że Kościół zdecyduje się na rozpatrzenie tej normy, myślę, że uczyni to nie z powodu braku księży. Nie sądzę też, żeby nowa dyscyplina, nowe zarządzenie w tej materii dotyczyło wszystkich, którzy chcieliby wstąpić w stan kapłański. Jeśli kiedykolwiek doszłoby do takiej refleksji, stałoby się to ze względu na kwestie kulturowe; mają one decydujące znaczenie na przykład w katolickich Kościołach wschodnich, gdzie święcenia przyjmują żonaci mężczyźni. W określonym czasie i określonych warunkach kulturowych zaczęto tak robić i robi się tak do dziś. Powtórzę zatem: jeśli Kościół kiedykolwiek zdecydowałby się rozważyć tę zasadę, podszedłby do tego jak do problemu kulturowego, związanego z konkretnym miejscem, a nie rozpatrywałby jej w kategoriach uniwersalnych, zezwalając poszczególnym księżom na wybór. Takie jest moje przekonanie... Słyszałem, jak kiedyś pewien ksiądz mówił, że zniesienie celibatu pozwoliłoby mu nie być samotnym i mieć żonę, ale że razem z tym sprawiłby sobie teściową...”.

 

Fr. Ambrogetii, S. Rubin, Jezuita Papież Franciszek. Wywiad rzeka z Jorge Bergoglio, prolog rabin Abraham Skorka, Wydawnictwo Rafael, Kraków 2013, str. 221, tłumaczenie z jęz. hiszpańskiego A. Fijałkowka-Żydok. G. Polak, Franciszek – Papież wielkiej nadziei – wydawnictwo ZNAK, Kraków 2013, str. 190.