Stacja 4

Stacja 4

JEZUS SPOTYKA MARYJĘ


Od wesela biedaków w galilejskiej Kanie
Nie było o Niej słowa w Ewangielijach
Bo niepotrzebna tam była Maryja
Gdzie było cudów wielkie świętowanie

 

Nie słychać było o Niej w Palmowej Niedzieli
Gdy każdy w mieście chciał być uczniem Twoim
Gdy każdy wołał, że już się nie boi
Bo zna Mesjasza i wyzwolicieli

 

Nie było Jej, gdzie ciemność,
wieczerza zdradziecka
Nie będzie Jej, gdy Judasz śliną was obliże
Ale tak będzie stać pod naszym krzyżem
Jako stała pod męką Boga - swego dziecka

 

Gdy nas odejdą wszyscy, Ona pozostanie
Tak jak była przy każdym gdyśmy się rodzili
Ona wyprosi dla nas - byśmy wino pili
Nie ciemną wodę śmierci
Ale Zmartwychwstanie

 

W polskiej Golgocie Chrystus nie spotyka Matki - Człowieka, ale Maryję w Obrazie Jasnogórskim i wszystkie Matki będące odbiciem Jej Oblicza.
Częstochowska Hodegetria ukazuje drogę do zbawienia. Pierwszy raz Chrystus w czasie Pasji i Chrystus - Emanuel stoją obok siebie. Emanuel - to początek drogi. Krzyż - to jej koniec. Bogurodzica Częstochowska i wszystkie Matki w wiecznej pielgrzymce podążają przez Golgotę do Boga. One rodzą, będą rodzić i będą grzebać, tworząc nieustanne dzieło Zbawienia i Odkupienia.
Matki pod krzyżami synków człowieczych mają wymiar boski, bo ich serce przebije miecz, aby się wypełniło.

Stacja 5

Stacja 5

PRZYPOWIEŚĆ O CYRENEJCZYKU


Ani był przez Boga wybrany
Ani był przez Piłata skazany
Tylko stał przy krzyżowej drodze
Wystraszony i ciekawy przechodzień

 

I wybrali go żołnierze z tłumu
I zaczęli uczyć rozumu
Żeby wiedział co to jest padanie
Umieranie przed ukrzyżowaniem

 

Jak on bał się? - Tak my się boimy
Jak on pocił się? - Jak my krwawimy
Płynąc nocą w pościeli wilgotnej
Ślepiąc w sufit jak w niebo samotnie

 

Jak on doszedł? - Tak jak my dojdziemy
Jeszcze bladzi, zdyszani, niemi
W puste miasto spod krzyża puszczeni
Co jest drzewo, ból i gwóźdź nauczeni

 

I będziemy się bać całym ciałem
Jak on bał się - Żydowina zwykły
Do pomocy Bogu nienawykły
Który wiedzie tylko - Że się stało
Że wyrwano go w gorzki piątek
I twarz Bogu musiał pokazać
I nie może już swej twarzy zamazać
I udawać, że stoi z łzą w oku
W miękkiej mgle tych co patrzą się z boku
wiersze - Ernest

 

"Był tak blisko, bliżej niż Maryja, bliżej niż Jan, którego - choć mężczyzna, nie wezwano, aby pomagał. Jak długo trwał ten przymus? Jak długo tak szedł obok zaznaczając, że nic go nie łączy ze skazańcem i Jego winą, i Jego karą?" (Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r.)
Trzeba było przymusu, żeby przerwać wynędzniałą codzienność i byle jakie obrzędowe świętowanie. Trzeba było upokorzenia, strachu przed obcymi, samotności wśród swoich, aby pod ciężarem krzyża zobaczyć sponiewierany Chleb Życia.

Stacja 6

Stacja 6

ULICA ŚW. WERONIKI


Ludzie na święta okna czyszczą
Z ciemności szyby obmywają
Na chwilę niebo rozjaśniając
By, choć raz promień święty błysnął

 

Potem czekają. Sadza prószy
Na okna białe, zimne, puste

 

W kuchni się ciemna szmata suszy
Jak Weroniki zmięta chusta

 

Vera Icon, czyli Obraz Prawdziwy. Prawdziwy Obraz Chrystusa w człowieku jest jak gen bólu, chorób i cierpienia. Czy stworzeni na Jego Obraz i Podobieństwo jesteśmy przez odrobinę miłosierdzia, odrobiną chusty Weroniki?
Ta chusta mogłaby stać się flagą ludzkości na Ziemi, bez znaków, symboli i barw. Biała flaga z odbiciem Oblicza Chrystusa wyraża ludzką kapitulację przed Jego miłością, bo "wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". (Mt,25,37-40)