MYŚLĄC OJCZYZNA

Ojczyzna - kiedy myślę - wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,
Mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica,
Która ze mnie przebiega ku innym,
Aby wszystkich ogarnąć w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:
Z niej się wyłaniam...
Gdy myślę Ojczyzna -
By zamknąć ją w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak go pomnożyć,
Jak poszerzyć tę przestrzeń,
Którą wypełnia.


UWIELBIAM CIĘ

Uwielbiam cię, siano wonne,
bo nie znajduję w tobie
dumy dojrzałych kłosów.

Uwielbiam cię, siano wonne,
któreś tuliło w sobie
Dziecinę bosą.

Uwielbiam cię, drzewo surowe,
bo nie znajduję skargi
w twoich opadłych liściach.

Uwielbiam cię, drzewo surowe,
boś kryło Jego barki
w krwawych okiściach.

Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,
w którym wieczność na chwilę zamieszka,
podpływając do naszego brzegu
tajemną ścieżką.


CIERPIENIE

Często cierpienie uczuć
mierzy się słupkiem rtęci
podobnie jak ciepło
powietrza lub ciał -
a przecież trzeba inaczej
wykrywać ich wielkość...
(lecz ty zanadto jesteś osią
swoich spraw).

Gdybyś zdołała pojąć ze osią tych
spraw nie jesteś a Ten co nią jest,
też nie znajduje miłości -
gdybyś zdołała to pojąć.

Po cóż jest serce ludzkie?

Temperatura wszechświata i serce ludzkie - i rtęć.


GDY OTWORZYSZ OCZY W GŁĘBI FALI...

Kamienie po świeżym deszczu przejrzyste
- lśnią w stopach przechodniów nieznacznie uniesione.
Już blisko wieczór.
Iluż ludzi przenika w głąb drzwi otwieranych z łoskotem
- iluż topnieje od światła w głębi okien?
Już wieczór.
Ściana ludzka co czas jakiś otwiera się twarzą przechodnia
- potem okien przenoszą ją światła na inne miejsce opodal
- zwężona, rozszerzana co chwilę.

Jednaka.
Wzrok wyrywa się ledwo z jej mroku.
Łatwa.
A ja ci powiadam, że to tyłku twój wzrok dostrzega ludzi tak słabo,
kiedy płyną za falą neonu.
Właściwie odsłania ich to,
co najbardziej ukryte w nich i czego żaden nie wypala płomień.
A kiedy przymkniesz oczy,
przestrzeń znowu się staje pełniejsza wprost niepojętych treści
- oto ludzi rozsuwa się mrok,
kołysząc w sobie tę dobroć,
którą - milcząc - sycisz się z nich wszystkich,
którą - krzycząc - rozbijasz w proch.
Nie, nie - to nie jesteście wy tylko - a jeśli nawet wy,
tedy obecność wasza nie tylko trwa, lecz objawia -
Byle oczy otworzyć inaczej,
otworzyć inaczej niż zwykle
I nie zapomnieć widzenia, którym wówczas wzrok
się napawał.


ROZMOWY, KTÓRE PROWADZIŁ W NIEJ ON I LUDZIE ZE ŚCIANY WIECZORU

Tak zdają się mówić ludzie ze ściany wieczoru:
Nie myśl, że chodzisz sam.
Towarzyszy Ci ciągle takich jak ja
- odmienionych twoim zamyśleniem w nas...

tak, twoim zamyśleniem w nas,
jakby słowa prostym przeszczepieniem,
wiotkiego słowa przeszczepieniem w blask -
takich jak ja,
dźwigniętych w mroku tratowanych gwiazd.


CO MI MÓWISZ?

Co mi mówisz górski strumieniu?
W którym miejscu ze mną się spotkasz?
Ze mną, który także przemijam?...

Zatrzymaj się
- to przemijanie ma sens!

Potok się nie zdumiewa,
lecz zdumiewa się człowiek!

Kiedyś temu zdumieniu
nadano imię "Adam".

Zatrzymaj się...
...we mnie jest miejsce spotkania
" z Przedwiecznym Słowem"

Jeśli chcesz znaleźć źródło
musisz iść do góry, pod prąd.

Gdzie jesteś źródło?
Cisza.
Dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś
tajemnicę twego początku.

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie,
odczuć świeżość.